Zamek na złotej górze (opowieść rabiego Nachmana z Bracławia)

 

Zamek na złotej górze (opowieść rabiego Nachmana z Bracławia)

70 cm /50 cm
farba akrylowa na płycie pilśniowej
tekst: Zaginiona Królewna, pierwsza opowieść rabiego Nachmana z Bracławia, (ostatni epizod).

Cała opowieść zob.: www.shuvubonim.org/storylp.html

Fragmenty opowieści:

[…] Był sobie raz król, który miał sześciu synów i jedną córkę, i ta córka była bardzo droga jego sercu. [... Ale] pewnego dnia [...] rozgniewał się na nią, […] wieczorem córka poszła do swojego pokoju, a nad ranem nigdzie jej nie było. Ojciec wpadł w rozpacz i wszędzie jej szukał. Wicekról widział jak bardzo król jest zasmucony, więc [...] wyruszył na poszukiwania księżniczki. I szukał jej przez bardzo długi czas. […]

Księżniczka napisała [wiadomość ...] własnymi łzami, [że] musi on odszukać górę ze złota i zamek z pereł: „tam mnie znajdziesz”. [...]

Pewnego dnia wicekról napotkał ogromnego człowieka, tak wielkiego, że od razu można było poznać, iż nie jest to zwykła ludzka istota […]. Wicekról opowiedział mu całą historię, jak to szuka góry ze złota i zamku z pereł. „Coś takiego nie może istnieć!” odpowiedział wielkolud zniechęcając go. „Oszukujesz siebie samego tym absurdem, nie ma takich rzeczy”. Wicekról wpadł w przygnębienie i zaczął płakać, mówiąc: „Jestem pewny, że istnieje gdzieś taki zamek!”  [...]

[Wielkolud] wezwał więc do siebie wszystkie zwierzęta, od najmniejszego do największego, i zapytał je o to. Ale one odpowiedziały, że nigdy nie widziały, takiego zjawiska. […] Jednak wicekról się upierał: „Jestem pewny, że istnieje gdzieś taki zamek!” [...]

Poszukiwał przez wiele lat, aż natknął się na następnego wielkoluda. [...]. Ten również próbował go zniechęcić , mówiąc że takie zjawisko nie istnieje, ale wicekról trwał przy swoim. […]

W końcu po latach poszukiwań wicekról trafił na trzeciego wielkoluda. […] I ten też próbował go zniechęcić, ale wicekról, jak poprzednio, upierał się przy swoim przekonaniu. Trzeci wielkolud powiedział, że zwoła wszystkie wiatry i zapyta je, czy widziały gdzieś [złotą górę i zamek z pereł].  [...] Zapytał wiatry, jednak żaden z nich nie słyszał ani o takiej górze ani o takim zamku. […]

Wtem zobaczyli, że zbliża się jeszcze jeden wiatr. […] Wiatr usprawiedliwił się: „Spóźniłem się, bo byłem zajęty niesieniem księżniczki na złotą górę do zamku z pereł...” Wicekról nie posiadał się z radości. [...]

Przybyła wichura i zaniosła wicekróla do bram [zamku …]. I w końcu udało mu się wyratować stamtąd księżniczkę.